Rosja w polskiej pigułce

By Marta Koblanska, February 9, 2026, 12:00 Poland’s time, photo: sunflowers, thanks to Pixabay

Kiedy podajesz paszport na granicy, w żołądku pojawiają się mrówki. Rybie oczy mierzą na wskroś twoją postać, jak gdyby miała za chwilę zniknąć. To moje pierwsze wrażenia z dawnego Kaliningradu.

Jednak za granicą krajobraz jest właściwie podobny. Może trochę bardziej płasko. Różnice uświadamiasz sobie, gdy autobus mija starsze kobiety z lokalnymi potrawami w słoikach oraz w toalecie dworcowej na tzw. narciarza. Dworzec pełen drewnianych budek z alkoholem w kartonach. Często metylowym. Ale za to przed wejściem miłe staruszki z pierogami z mięsem. Do dziś je pamiętam. Tak były pyszne, choć znajomy Rosjanin zniechęcał na wszelkie możliwe sposoby, że niby farsz lekko przegnił. Zresztą podobno bezpieczniej do wszelkiej konsumpcji zastosować wysokoprocentową odtrutkę. To w telegraficznym skrócie Kaliningrad (nie wiem, dlaczego w Polsce zmieniono nazwę na Królewiec o brzmieniu nawiązującym do tradycji monarchistycznych) 30 lat temu. Byłam tam chyba dwa razy, na szczęście z byłym już narzeczonym oraz raz ze znajomym pochodzącym z Republiki Komi. To on powiedział mi po stronie polskiej, upewniając się, że szlaban został opuszczony i nikt nie będzie ścigał (do Rosji łatwiej wjechać niż z niej wyjechać), że choć mieszka już w Polsce jakiś czas zupełnie legalnie, to zawsze przy przekraczaniu granicy z Rosją czuje lęk, że już stamtąd nie wróci.

Czy teraz jest inaczej? Na pewno trochę tak, bo Rosjanie wstydzili się tej swojej ,,inności”. Są więc markowe sklepy, supermarkety, lepsze autobusy miejskie i lepsze samochody. Rosjanie wyjeżdżają na zagraniczne wakacje. Niektórzy naprawdę dużo zarabiają. Wielu bardzo dobrze zna i rozumie europejską, czy też inaczej mówiąc – zachodnią kulturę. Niemniej Rosja nadal pozostaje tzw. Przedmurzem. I nie ma na nią reguł możliwych do umocowania tak w sferze Wschodu, jak i Zachodu. Dlaczego?

Wbrew twierdzeniom wielu, Rosja jest bardzo dobrze zorganizowanym państwem, niemniej o strukturze trudnej do zaakceptowania przez społeczeństwa demokratyczne. Ma to swoje korzenie w historii, a przede wszystkim w 300-letnim okresie tzw. Wielkiej Smuty, kiedy prężnie rozwijający się kraj został opanowany przez Mongołów – tzw. Złota Orda. Z tego okresu, a konkretnie od czasów Jarosława Mądrego, wywodzi się sposób rządzenia ludźmi i państwem, które w końcu zostało odzyskane, choć niezupełnie uwolnione od wpływów Wschodu. Tradycji demokratycznych Rosja nie ma, około 40-letni okres przymusowej służby wojskowej najniższych warstw, zazwyczaj chłopskich oraz cztery tomy historii napisanej przez Bazylowa, którą każdy Rosjanin musi przeczytać, zapamiętać i zdać, tworzą mieszankę iście wybuchową. Do tego dochodzą rosyjska duma, ale też kompleksy zarówno wobec Zachodu, jak i Wschodu. Niemniej Rosjanie, w przeciwieństwie do wielu Polaków są na Zachodzie lubiani, choć ta sympatia jest też wykorzystywana do tzw. Przeciągania liny na swoją stronę.

Wbrew oczekiwaniom Zachodu marne są szanse, aby Rosja stała się krajem demokratycznym w powszechnym rozumieniu. Pisał już o tym, zdaje się, Karol Bohdanowicz, jeden z najsłynniejszych i najlepszych polskich geologów, któremu zarówno Rosja, jak i Polska zawdzięczają odkrycia wielu kluczowych dla rozwoju gospodarczego surowców. Powód jest bardzo prosty. Za ścianą są Chiny. Nie wiem, czy którekolwiek państwo europejskie chciałoby mieć takiego sąsiada, nic nie ujmując ani prezydentowi, ani obywatelom Chin. Raczej płonna jest też nadzieja, że Rosję da się „oswoić”, co nie oznacza, że negocjacje są zbędne. 

Ukraińska Agencja Informacyjna alarmowała o outagach, czyli wyłączeniach z systemu energetycznego określonych obszarów Ukrainy po rosyjskich atakach. Nie znam obecnej sytuacji na froncie, ponieważ różne źródła różnie ją przedstawiają. Amerykański prezydent stwierdził jednak niedawno, że jego ,,zabezpieczeniem” staje się Polska. Niemniej termin zakończenia wojny na Ukrainie został wyznaczony na czerwiec tego roku. Jeśli Ukrainie uda się uniknąć całościowego wyłączenia systemu energetycznego w zimie, choć koszty ludzkie są ogromne, termin jest na korzyść Ukrainy. Z drugiej strony, ciepła wiosna z lekkim wiatrem może przynieść innym nieprzyjemny zapach tak ukraińskich, jak i rosyjskich trupów. Linia demarkacyjna dla Polski i krajów bałtyckich? Pozostawiam ocenę ekspertom. 

 


Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *